Cierpienia młodego Lopeza

Niemoralna propozycja

To było wczesną wiosną. Nie sądziłem, że nasze drogi jeszcze kiedyś się zejdą. Minęły przecież trzy długie lata. Tamte wydarzenia odcisnęły swoje piętno. Zdołałem jednak sobie z nimi poradzić do tego stopnia, że nie pamiętałem już nawet treści tej historii. Sprawa się przedawniła. Wróciłem do szarej prozy życia codziennego. Tego pamiętnego dnia sączyłem w swoim porsche kolejne drinki z parasolką, cierpiąc nad problemami ludzi pierwszego świata. Cisza, spokój, szum fal, ptaszki ćwierkają. Grill skwierczy. I nagle wchodzą Oni, cali na biało, a w rękach mają aneks. W jednej chwili wszystko wróciło.  Próbowałem znaleźć wyjście, ale oni byli szybsi. Wiedziałem, że nie mogę im odmówić. Musiałem podpisać. Powiedzieli, że mam czekać. Zostawili mnie z tą myślą, nie bacząc, jak sobie poradzę. Czekałem pół roku. Dostałem rwy kulszowej, przegrałem w lotto i zaginął mi kot. Lecz cierpienia młodego Lopeza skończyły się 22 września. Wtedy to pojawił się audiobook.

Czytaj dalej „Cierpienia młodego Lopeza”

Prawy na lewo. Odc. 7 – Piekło zamarzło

Szatan w sutannie

– Pa… panie trenerze, będzie pan siedział…? – zapytał z niepewnością w drżącym z zimna głosie Mati Czechosłowacki, kapitan mistrzowskiej drużyny FC Patrioci.
– Co… za co…? – wydukał wyrwany nagle z zadumy trener Jarek Gęsicki. – Aaa… Tak. – Po czym uśmiechnął się szeroko, poprawił czapkę uszatkę, postawił futrzany kołnierz, dalej wlepiając wzrok w klubowy telewizor.
Czechosłowacki stał w spodenkach i koszulce na krótki rękaw, dreptając w miejscu, szczękając zębami i chuchając na dłonie, a z jego ust wydobywała się para.
–  Ale przecież zaraz mamy trening. Zresztą zamarznie pan. Powinien pan już wstać z tych kol… to znaczy z tej ławki…
Coach mlasnął nerwowo.
– Odsuń się na półtora metra. A jak chcesz usiąść, to tylko w pozycji siedzącej. Regulamin i praworządność przede wszystkim. Nie widzisz, że jestem zajęty?
Czechosłowacki z dezaprobatą zwrócił wzrok w stronę ekranu. Nagle ściągnął brwi, a jego oczy zrobiły się wielkie jak pięć złotych plus VAT. Ujrzał tam nie kogo innego jak Jego. Don, tfu, Kaszuba, psia jego folksdojczka mać. A obok Olaf Schmaletz z Niemieckiego Związku Piłki Kopanej. Znowu spiskują!
Order by panu dali, a nie… Za to, że jeszcze pana szlag nie trafił. Nie wiem jak pan go znosi. Ja bym nie dał rady. Nigdy nie mógłbym pracować z kimś takim, nigdy, przeni… – nagle Mati ugryzł się w język, a jego twarz zrobiła się purpurowa, widząc podniesioną brew szefa. – No eee… ten… Cholerny koniunktur… konform… No chorągiewka cholerna! Szatan w sutannie na mszę dzwoni.

Czytaj dalej „Prawy na lewo. Odc. 7 – Piekło zamarzło”

Prawy na lewo. Odc. 6 – Ekipa

Prawdziwa gratka dla fan(atyk)ów najlepszej ligi piłkarskiej oraz najlepszej drużyny w Tenkraju. Skarb kibica mistrza wszystkich sezonów od schyłku barbarzyńskiej ery Don Kaszuby, poprzez czas zarazy i wojny, aż po mlekiem, miodem, węglem, ropą i gazem płynący dzień dzisiejszy. Oto ekipa, dzięki której Liga wstała z kolan, a zawodnicy zyskali godność i pieniądze, wzbudzając zazdrość Niemców, irytację Francuzów, zniecierpliwienie Czechów i gniew ruskich. Zespół na osiem gwiazdek, prawi obrońcy piłkarskiej i sędziowskiej moralności, bożyszcze jednej trzeciej Ligi oraz sędziego Podgrzybka. Totalnie znienawidzeni przez pozostałych zazdrośników, a przecież oni tylko mówią im jak mają grać. Oto ekipa małego wielkiego trenera, Jarosława Gęsickiego – FC Patrioci.

Czytaj dalej „Prawy na lewo. Odc. 6 – Ekipa”

Prawy na lewo. Odc. 5 – Für Polnisch

Für kohle

Trener Jarek Gęsicki był przerażony. Stało się coś, czego w gruncie rzeczy skrycie się obawiał jako altruista i hojny filantrop, ale przez lata skutecznie wypierał z umysłu. Bieda zajrzała mu w oczy. Drżącą ręką trzymał przed oczami klubowe rachunki mistrzowskiego zespołu FC Patrioci. Stukał tępo palcami w kalkulator, przeliczając z niedowierzaniem kilka razy to samo. Myśli miał czarne jak ruski węgiel, z trudem przełykał ślinę gęstą jak ruska ropa, z nerwów puszczając bąki śmierdzące jak ruski gaz. Brzydził się samego siebie, rozważając nawet w akcie desperacji ideo… to znaczy instalację LPG. Lub usunięcie światła z pustej lodówki. Chleb stanął mu w gardle, cukier podskoczył. „A olej…”, pomyślał. Nie mógł jednak olać. Ceny były już wyższe niż on sam i rosły szybciej niż punkty w ligowej tabeli.

Czytaj dalej „Prawy na lewo. Odc. 5 – Für Polnisch”

Smacznych jajec

Uwaga, będę Wam życzył

To, czego chciałbym Wam pożyczyć, to nie stówa, bo nie mam. Ale na pewno nie będę Wam życzyć normalnie. W nienormalnych czasach normalne życzenia to nienormalność. Chociaż wcale nie mam pewności, czy ta nienormalność nie jest jednak normalna, a te parę lat względnej normalności normalne nie było. W każdym razie to czas niezłych jajec, a w tej sytuacji życzenie smacznego jajka nabiera nowego wymiaru.

Czytaj dalej „Smacznych jajec”

Estrogen Day

Lopez’a wykład z biologii

Estrogen to żeński hormon płciowy. Okazuje się jednak, że bez niego ani rusz także dla facetów. Otóż decyduje on o sile, wytrzymałości i energii, podczas gdy sam testosteron wywołuje jedynie chęć do działania. Brak estrogenu sprawia, że mali żołnierze nie są wystarczająco ruchliwi, a jego stały niedobór może nawet prowadzić do całkowitej i trwałej niemocy przekazywania swoich genów.
No dobra, tylko po jaką cholerę w ogóle o tym wspominam? Ano dlatego, że dziś Dzień Kobiet, a to dobry czas, by poruszyć niezwykle ważny problem deficytu estrogenu w społeczeństwie 🤔

Czytaj dalej „Estrogen Day”

Lepiej już było

Nigdy nie wspominaj o 2020!

Miniony rok jaki był, każdy widział. Racz waść… nie drążyć tematu. Tymczasem ja postanowiłem raz jeszcze poruszyć kijem to łajno, bo coś sobie przypomniałem. Otóż zanim jeszcze to wszystko się stało, z początkiem tegoż niepamiętnego roku, niespodziewanie ujawniło się we mnie moje mroczne alter-ego w postaci Wielkiego Proroka Lopeza i skłoniło do dokonania próby czarnowidztwa. Efekt tych wzniosłych wizji możecie zobaczyć tu. Ferdek Kiepski powiedziałby zapewne, że taki ze mnie jasnowidz, jak z koziej d… to znaczy mało zacny ze mnie jasnowidz. Przypominam jednak, że nawet waszmość Jackowski nie przewidział oczywistej oczywistości w postaci zarazy, a pesymistyczna forma moich przepowiedni sprawiła, że… co nieco jednakowoż wykrakałem. W porywie ekscytacji moim proroczym darem postanowiłem więc raz jeszcze wprowadzić się w trans. Co prawda druga połowa roku przyniosła pewną dawkę optymizmu, to przecież mroczna natura tego bloga nie pozwala mi widzieć przyszłości w jasnych barwach. Co jeśli to było zaledwie preludium, a lepiej już było? Co jeśli 2020 rok był ostatnim jeszcze dobrym rokiem?

Czytaj dalej „Lepiej już było”

Prawy na lewo. Odc. 4 – Futro z kota

Krucjata

Jarek Gęsicki, trener mistrzowskiej drużyny FC Patrioci, był tego dnia niezwykle pobudzony. Obudzony przez kota jeszcze przed Telerankiem, jakby wbrew tradycji, już od samego rana zaczął knuć. Doszły go bowiem słuchy, że dyscyplina w jego drużynie uległa pogorszeniu, a zawodnicy zaczęli mieć problemy z określeniem swojej tożsamości. Podobno pod klubem czyhają jacyś dilerzy-edukatorzy, którzy wyłapują jego najbardziej rozchwianych emocjonalnie zawodników i sprzedają im jakiś nielegalny doping. Mało tego, niektórzy dali się wkręcić na zmianę pieca i teraz muszą nosić… futra. Czuł, że nie może tego tak zostawić.

Czytaj dalej „Prawy na lewo. Odc. 4 – Futro z kota”

Prawy na lewo. Odc. 3 – Debata

Debata w TVPic

– Witam serdecznie wszystkich spragnionych sportowych emocji widzów TVPic zgromadzonych w studiu – rzekł dumnie redaktor Adam Michałek kierując wzrok w prawą stronę – a także wszystkich państwa przed telewizorami, bez względu na wasze konserwatywne poglądy, wiarę katolicką, czy orientację heteroseksualną, bez względu na wasze podstawowe wykształcenie, pochodzenie ze wsi lub małego miasta, podeszły wiek  lub brak pracy.
Rozległy się oklaski, a kamery uchwyciły wśród publiczności biało-czerwone flagi i różańce. Przez chwilę wydawało się, że ktoś trzymał transparent z przekreślonym pedałem od roweru. Prowadzący kontynuował:
– Dziś zapadnie kluczowe rozstrzygnięcie tegorocznego ligowego sezonu – wyłoniony zostanie najlepszy zawodnik. Na placu boju pozostało już tylko dwóch kandydatów. Mam nadzieję, że wybór jest dla państwa oczywisty.

Czytaj dalej „Prawy na lewo. Odc. 3 – Debata”

Covid. Historia prawdziwa

Stop sczepieniom

Zostaliście zmanipulowani. W całym tym koronawirusowym szaleństwie wcale nie chodzi o jakieś tam szczepienia. To nielogiczne, zważywszy na konieczność zachowania dystansu, własnie po to, by się nie sczepiać. Nie chodzi też o to, żeby Bill Gates zaszczepił Wam cipy, wszak (ponad) połowa ludzkości już je ma. A te podobno metale ciężkie? Pudzian by się uśmiał. No i jedyne skutki uboczne sieci 5G, które zauważyłem, to że krowy przestały się nieść, a kury dawać mleko. Myślicie, że włączyliście myślenie, myślicie, że otworzyliście oczy, a tak naprawdę ledwie musnęliście powierzchnię zdarzeń. Prawda leży znacznie głębiej i jest o wiele bardziej przerażająca. Nie powiedzą Wam tego w telewizji, CB-radiu, ani w Tygodniku Ciechanowskim. Ale ja poznałem prawdę i właśnie teraz ją ujawnię. Trzymajcie się mocno. Za tym wszystkim stoi… Jack Nicholson.

Czytaj dalej „Covid. Historia prawdziwa”

%d bloggers like this: