Prawy na lewo. Odc. 1

Bitwa o Europę

Po ostatnim wyczerpującym meczu z Teachers United, oddanym ostatecznie walkowerem przez trenera Sławka Kultywatora, morale w zespole FC Patrioci było wysokie. Drużyna umocniła się na prowadzeniu w tabeli i była już tylko o krok od awansu do UE Champions League. Co prawda mocno deptała im po piętach drużyna Grześka Dziedzica, od kiedy Liberalni wchłonęli Postępowych Ryśka Swetra i zmienili nazwę na Totalsów. Ostatnio jednak niespodziewanie stracili oni punkty za sprawą beniaminka KS Ciepli trenera Robcia Stonki. Sytuacja dla Patriotów była więc komfortowa. Mimo to coach Jarek Gęsicki zdawał się być mocno czymś zafrasowany.
Ponoć atakują go prawnicy, zwłaszcza taki jeden wysoki Romek. Ciągle go zaczepia i wyzywa od deweloperów – rzucił ktoś konspiracyjnie.
To nie to… – podniósł się kapitan Mateusz Czechosłowacki – Chodzą słuchy, że Don Kaszuba może wrócić…
Głośne aha rozległo się w szatni. Wszyscy rozumieli. Nikt nie odważył się powiedzieć tego wprost, ale każdy wiedział, że ten legendarny Kaszuba, robiący wielką zagraniczną karierę, to nie tylko najgorszy wróg trenera, ale też jego największy kompleks. I nie chodzi tu tylko o kompleks wzrostu.

Duchy przeszłości

Kiedy Kaszuba trenował Liberalnych, oni rządzili w lidze. Bez niego mocno się pogubili. Dzisiejsi Totalsi to zlepek indywidualności, brak im zgrania i dobrej taktyki. Jarek Gęsicki wykorzystał to bezlitośnie. Co jednak będzie, kiedy Don wróci?
Trener starał się jak mógł, żeby o tym nie myśleć. Wiedział, że musi najlepiej jak tylko się da zmobilizować drużynę przed kluczowym pojedynkiem w ostatnią niedzielę maja. Nie był w ciemię bity i przez ostatnie lata dominacji zdążył się odpowiednio zabezpieczyć. Zdołał przekonać do siebie środowisko sędziowskie z Tadkiem Podgrzybkiem na czele. Zawarł też układ z Pawłem Biustowskim, by jego zespół Biusty’15 mobilizował się głównie na największych przeciwników Patriotów. Reszta stawki nie liczyła się. Ani Czerwoni Włodka Krzaczastego, ani Koniczynki Władka Kłosika-Kamyka. Głośno zrobiło się za to o podobno nowej sile w lidze, czyli Federacji, złożonej z wcześniejszych PraWolnych i WszechPolskich. Kontrowersyjny trener Janusz Prawdzic-Masakrak, wespół ze słynnym muzykiem Lirykiem i producentem alkoholu, wąsatym (nie brodatym!) Jakubem Markowiakiem, odgrażali się, że zajmą miejsce Patriotów. Tymczasem okupowali oni dolne rejony tabeli, zaciekle walcząc o utrzymanie.

Kariera stoi otworem

Gęsicki doskonale wiedział, że kilku jego zawodników ma szczególne motywacje. Zwłaszcza Becia Szpikulec. Od kiedy straciła kapitańską opaskę, a Czechosłowacki na dobre wygryzł ją ze składu, jej kariera zawisła na włosku. Na domiar złego wszyscy wypominali jej wysoki kontrakt, pytając czy obecnie też jej się należy, a teraz musiała zacisnąć zęby słuchając Czechosłowackiego, który obrał inną taktykę i wszystkim rozpowiada jakoby to grał za miskę ryżu. W tej sytuacji zagraniczny transfer zdawał się być jej ostatnią szansą.
Inaczej Patryk Nijaki. Młody, utalentowany, zadziorny chłopak z bloków (kamienic). Prawy obrońca uciśnionych. Dla niego to początek kariery.
Podobne aspiracje miał Joachim Czyścioszek. Pomocnik od zadań specjalnych, czyściciel środka pola, który wypłynął na szerokie wody, kiedy do obrony został cofnięty Mariusz Płaszczak.

Trzon i kręgosłup

O sile drużyny stanowiło kilku zawodników. Szefem obrony był Mariusz Płaszczak. Wzór profesjonalisty, człowiek, który zawsze pierwszy przychodził na trening i wychodził ostatni. Zawsze przy trenerze, nigdy mu się nie sprzeciwił. Złośliwi twierdzą, że był zwykłym przydupasem, ale jak sama nazwa wskazuje – są złośliwi.
Rozgrywający Mati Czechosłowacki był kapitanem i najlepszym zawodnikiem zespołu. Dzielił i rządził w drużynie i podobno miał wolną rękę we wszystkim. Podobno.
Jego akcje wykańczał dumny egzekutor – Adrian Kobza. Sam uważał się za najważniejszego zawodnika w zespole, bo potrafił sfinalizować każdą akcję. Był niezawodnym snajperem, jak mówiono – podpisze wszystko. Każdy jego podpis bezlitośnie pieczętował zwycięstwa patriotów. Król strzelców ligi i wizytówka drużyny.
Z prawej strony atakował człowiek bez skrupułów – Zbyszek Żeberko. Precyzyjnie wymierzał prawo i sprawiedliwość przeciwnikom, obnażając wszelkie ich słabe strony i stawiając w sytuacji bez wyjścia. Żartobliwie zwano go prokuratorem.

Prawy na lewo

Taktyka była autorskim pomysłem trenera Gęsickiego. Opierała się na założeniu, że przeciwnik ma być przekonany, że FC Patrioci grają tylko prawą stroną. Tymczasem kluczem do sukcesu okazywała się być strona lewa, która usypiała przeciwnika, by nagle zadać śmiertelne ciosy. Najczęściej operował tam Jarek Gupin. Gęsicki twierdził, że Gupin jest mądry, a jego nauka nie pójdzie w las, tak jak swego czasu niejaki zawodnik Szyszka. Jarek od dawna miał jednak problemy z kręgosłupem, więc wykształconego Gupina wspomagała często wyedukowana Anka Zamorska, mimo iż ostatnio popadła ona w niełaskę.
Warto przedstawić jeszcze Janka Dzbana, który wprowadzał spokój i kulturę gry do formacji obronnej, a który miał jeden słaby punkt – nienawidził bananów. Bezczelnie wykorzystywali to przeciwnicy, którzy często ostentacyjnie jedli w jego obecności owe banany, aby go zdekoncentrować.
Nie sposób przy okazji nie wspomnieć o jokerze w talii Gęsickiego. Chodzi o Krychę Piotrowicz, która często wchodzi na podmęczonego przeciwnika. Rozpycha się, prowokuje, szarpie i czasem nawet ustrzeli jakąś szmatę.
Najsłabszym punktem zaś zdawał się być Antek Knurewicz, czyli golkiper. Zarzucano mu, że jest stary i dał dupy w meczu ze Smoleńskiem, ale Gęsicki twierdzi, że tylko jego macki sięgają tak daleko, że warto dać mu szansę.

Ku Europie!

Nie ma prawdziwego Patrioty bez Europy! – krzyknął trener.
Jak mało kto potrafił on zmotywować swoich zawodników. Wszyscy oni rozumieli się bowiem bez słów i wiedzieli, że cokolwiek który z nich nie myślałby o Europie, potrzebują jej wszyscy z jednego powodu. I z pewnością nie jest to wyimaginowana idea, a coś naprawdę namacalnego. Wszyscy z dumą położyli swe dłonie na prawej piersi.

Cdn.

Lopez.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *