Dzień, w którym zatrzymał się Ciechanów

Śmierć all inclusive

Ten dzień przejdzie do historii. 28 października 2021 roku, wieczór autorski z nową książką Roberta Ostaszewskiego Śmierć last minute, to moment, który wstrząsnął posadami Powiatowej Biblioteki Publicznej i zarazem całego ciechanowskiego światka artystycznego. Nigdy jeszcze bowiem w tym mieście, w jednym czasie i miejscu, nie widziano tylu znakomitości literackich spod znaku kryminału. Pochodzący z Ciechanowa Robert Ostaszewski mówiąc o historycznej chwili, nie doszacował jednak wagi tego wydarzenia. Nie zdawał sobie bowiem sprawy z tego, że za plecami prowadzącego spotkanie Roberta Małeckiego, niczym tajemniczy Don Pedro, czaił się jeszcze ktoś. Tym kimś byłem ja, autor bestsellerowego Znaleźć wyjście.

Brygada RRR

Takiego twista nie powstydziłby się sam mistrz King. Z całą pewnością zarówno pan Robert O. jak i pan Robert M. długo nie mogli pozbierać myśli, co podstępnie wykorzystałem strzelając fotkę (za pośrednictwem pani Izy z Tygodnika Ciechanowskiego). Przynajmniej nikt mi teraz nie zarzuci, że koło pisarza to ja nawet nie stałem. Nie tylko stałem, a nawet w jednym szeregu! I to nie z jednym, a z dwoma! I nie, ten pan po mojej prawicy nie jest z Brazzers, zaś pan po lewej nie grał doktora Emmeta Browna. Nie byłem też w Muzeum Figur Woskowych (że niby Robert Lewandowski nie był prawdziwy…).

Krytycznym okiem

Podejrzewam, że gdyby nie sympatyczna pani Iza, nawet nie wyłączyłbym trybu incognito, obserwując jeno z kącika interesującą rozmowę dwójki poczytnych autorów. Trzeba Wam wiedzieć, że oprócz pisania książek pan Robert Ostaszewski zajmuje się również krytyką literacką. Kiedy więc mówił o ogromnej w ostatnich latach podaży kryminałów na rynku często połączonej ze słabą ich jakością, miałem paranoiczne wrażenie, że świdruje mnie wymownym spojrzeniem niczym miś Paddington. Tylko czekałem, aż pogrozi mi karzącym palcem sprawiedliwości i powie: „Już ja cię zrecenzuję!”. Inna sprawa, że masochistyczna wersja mojej schizofrenicznej osobowości pewnie nie miałaby nic przeciwko temu. Nieśmiało zatem rzucam wyzwanie. Kto wie, może pan Robert podejmie, nawet jeśli miałby mnie przeczołgać, a potem przeżuć i wypluć.

Ciechanowski pasztet

Sednem całego tego wywodu jest pewne kluczowe podobieństwo pomiędzy moją skromną osobą, a panem Robertem. Nie chodzi akurat o zamiłowanie do pasztetu pana Małeckiego, mimo iż był to jeden z kilku momentów, które wywołały u mnie znaczący uśmiech pod nosem. Swoją drogą jestem pod wrażeniem profesjonalizmu i swobody, z jaką pan Robert Małecki prowadził to spotkanie. Wyrażam ogromne uznanie i nadzieję, że nie był to ostatni raz, gdy gościł na ziemi ciechanowskiej. Wracając zaś do meritum oraz do pana Ostaszewskiego, podobieństwo dotyczyć ma oczywiście miejsca osadzenia akcji naszych książek. Tak, chodzi o Ciechanów.

Ciechanowski spleen

Śmierć last minute jest kontynuacją Zginę bez ciebie. Pierwsza część w całości koncentruje się wokół tego miasta, a jej bohater, podkomisarz Konrad Rowicki, stara się rozwikłać sprawę zagadkowej serii samobójstw. Akcja drugiego tomu obejmuje głównie inny teren, w tym przypadku Grecję, gdzie emerytowany już policjant spędza wakacje, lecz ciechanowskiego wątku nie mogło rzecz jasna zabraknąć. Przyznaję, że niestety nie dane mi było jeszcze zagłębić się w lekturze tej książki, nie mniej obiecuję szybko naprawić ten karygodny błąd. Wam również serdecznie polecam. Należy również nadmienić, że już wiosną spodziewany jest tom trzeci tej historii. Nie sposób oczywiście zapomnieć o panu Małeckim, autorze takich perełek jak 3-tomowy cykl z Bernardem Grossem (Skaza, Wada i Zadra) oraz o jego najnowszym dziele – Najsłabsze Ogniwo.

Leniwy duet

Choć bohaterowie tego artykułu to poważne i cenione osobistości, to nieco żartobliwy charakter tego wpisu pozwala mi na odrobinę fantazji. Popłyńmy zatem i popuśćmy jej wodze. Pan Robert Ostaszewski ma na swoim koncie powieści napisane w duecie z innymi pisarzami, a w zasadzie z pisarkami. Wyobraźcie sobie teraz taki duet ciechanowskich autorów. Przeca to byłby hit na miarę Mroza czy innej Bondy. Tym bardziej, że pan Robert zapytany skąd pomysł na duet, wypalił rezolutnie, iż jest leniem. Otóż to się świetnie składa, bo ja też. To co, możemy już zaczynać? 🙂

 

RADEKtor Lopez.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *