Lepiej już było

Nigdy nie wspominaj o 2020!

Miniony rok jaki był, każdy widział. Racz waść… nie drążyć tematu. Tymczasem ja postanowiłem raz jeszcze poruszyć kijem to łajno, bo coś sobie przypomniałem. Otóż zanim jeszcze to wszystko się stało, z początkiem tegoż niepamiętnego roku, niespodziewanie ujawniło się we mnie moje mroczne alter-ego w postaci Wielkiego Proroka Lopeza i skłoniło do dokonania próby czarnowidztwa. Efekt tych wzniosłych wizji możecie zobaczyć tu. Ferdek Kiepski powiedziałby zapewne, że taki ze mnie jasnowidz, jak z koziej d… to znaczy mało zacny ze mnie jasnowidz. Przypominam jednak, że nawet waszmość Jackowski nie przewidział oczywistej oczywistości w postaci zarazy, a pesymistyczna forma moich przepowiedni sprawiła, że… co nieco jednakowoż wykrakałem. W porywie ekscytacji moim proroczym darem postanowiłem więc raz jeszcze wprowadzić się w trans. Co prawda druga połowa roku przyniosła pewną dawkę optymizmu, to przecież mroczna natura tego bloga nie pozwala mi widzieć przyszłości w jasnych barwach. Co jeśli to było zaledwie preludium, a lepiej już było? Co jeśli 2020 rok był ostatnim jeszcze dobrym rokiem?

Wykrakałem

No dobra. Przyznaję, profetyczne wersy o reelekcji prezydenta, nadchodzącej inflacji i zapaści gospodarczej to była łatwizna. Pierwsze oznaki, że coś mi tam świta pojawiły się, gdy wspomniałem o nadchodzących problemach właścicieli manufaktur. Zaciemnienie nastąpiło przy Trumpie, ale już wzmianka o Łukaszence mogła dać do zrozumienia, że oto nadchodzi druga fala. I wtedy w mej głowie pojawili się oni, cali na żółto. To nie mógł być przypadek. Dowodem tego niech będą kolejne wersy, w których dobitnie i z całą stanowczością przewiduję, że… coś się wydarzy. Nie wierzycie? No to zobaczcie raz jeszcze tu. Ha, niedowiarki! Jakby tego jeszcze było Wam mało, w profetycznym transie ujrzałem przecie brak Kryształowej Kuli dla Kubackiego, mistrzostwo dla Legii i kiepski jej występ w pucharach, a przede wszystkim… brak wyjścia z grupy na Euro i brak medali na olimpiadzie. I nic to, że się nie odbyły. Nie było, to nie było i już. A teraz uwaga, bo oto pojawiają się w mej głowie pierwsze wizje tego co ma nastąpić…

Folię widzę

2021 będzie rokiem w foliowej czapce na głowie. Strach przed strzykawką będzie narastał, co zresztą i tak nie będzie miało wielkiego znaczenia, gdyż rząd efektownie polegnie na dystrybucji. Nawet Janda nie zdąży przyjąć drugiej dawki. W rezultacie zaczipowane doktory będą urządzać łapanki na niepokornych młodzieniaszków, by mieć jakąś robotę w przychodniach. Starcy bowiem, jeśli nie zdołają zgarnąć czipa, pochowają się w domach. Wirus rozpanoszy się na dobre, a rząd po raz kolejny efektownie polegnie, zamykając bez ładu i składu wszystko co popadnie. Nie będzie świąt, nie będzie wakacji. Wielka narodowa kwarantanna z husarskimi skrzydłami.

Cukier widzę

Gospodarka legnie w gruzach. Tarcza antykryzysowa 25.0 finansowana z podatku od małpek i cukrowego nie będzie już miała komu pomagać, firmy polegną na cukrze, a Polaków nie będzie stać na małpki. Sklepy sprzedawać będą jedynie papier toaletowy i makaron. Pojawią się kartki na produkty wydawane w zakładach pracy. Państwo zacznie przejmować za bezcen upadłe firmy, a rolników będzie zamykać w PGR-ach. W ciągu roku cofniemy się w rozwoju o 20 lat. Nie będziemy jednak o tym wiedzieć, gdyż Orlen przejmie wszystkie media w kraju. Internet zaś będzie reglamentowany i cenzurowany, do czasu stworzenia nowej partyjnej sieci PiSnet.

Beton widzę

Ludzie wyjdą na ulice, ale szybko wrócą. Zjednoczona Prawica pozostanie zjednoczona, a Sasin znów przep… przepuści miliony na przyspieszone wybory, które się nie odbędą. Ziobro pozostanie miękiszonem. Opozycji jak nie było, tak nie będzie. Korwin-Mikke złapie wirusa, a Kaczyński zacznie pojawiać się publicznie w mundurze generalskim. Poparcie dla partii będzie rosnąć, pod koniec roku osiągając 80 procent. Pojawią się pogłoski o możliwej abdykacji papieża Franciszka, co skłoni Morawieckiego do wysunięcia kandydatury Tadeusza Rydzyka.

Alko widzę

Świat nadal będzie tłukł się z wirusem. Trump jeszcze przez cały rok będzie udowadniał fałszerstwa wyborcze, a Biden będzie udawał, że niedowidzi i niedosłyszy na starość. Gates umówi się z Muskiem, że ten udostępni mu miejsce w bazie na Marsie, gdyby musiał uciekać przed wściekłą watahą antywacków. Putin jako pierwszy ogłosi, że jego kraj wygrał z wirusem, a co niektórzy Rosjanie będą się chwalić, że przepili szczepionkę. Wyposzczony brakiem konfliktów Bliski Wschód znów zacznie się zaczepiać, a kompletnie zrujnowany Kim zrzuci na wirusa bombę atomową. Pod koniec roku Chińczycy nieopatrznie wypuszczą w świat kolejny patogen.

Co ja widzę

Wybuchnie Yellowstone i Etna. Europę nawiedzą mordercze upały, a potem tsunami. W Stanach nie będzie lata, a na Saharze spadnie śnieg. W Polsce będzie trzęsienie ziemi. Grenlandię spustoszą ogromne pożary, a Australia zamarznie. Wieczna zmarzlina na Syberii przestanie być wieczna. Antarktyda zmniejszy się o 20 procent. Zawali się Pałac Kultury. Na koniec przyjdzie Zima Tysiąclecia, po czym uderzy meteoryt. Kosmici nie przylecą.

Nic nie widzę

Co się odwlecze, to nie uciecze. Polska nie wyjdzie z grupy na Euro. Te zaś rozegrane zostanie bez udziału publiczności, podobnie jak olimpiada. Z której
oczywiście nie przywieziemy żadnego medalu. Lewy nie strzeli żadnej bramki, po czym zakończy reprezentacyjną karierę. W ślad za nim pójdzie Glik, Krychowiak, Grosicki i… Reca. Brzęczek poda się do dymisji, a po nim Boniek. Ministerstwo Sportu podejmie decyzję o likwidacji PZPN, przekazując niewykorzystane środki na skoki narciarskie. Piłka nożna zejdzie do podziemia.

Dziękuję za uwagę. Szczęśliwego Nowego Roku!

RADEKtor Lopez.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *