Lepiej już było

Nigdy nie wspominaj o 2020!

Miniony rok jaki był, każdy widział. Racz waść… nie drążyć tematu. Tymczasem ja postanowiłem raz jeszcze poruszyć kijem to łajno, bo coś sobie przypomniałem. Otóż zanim jeszcze to wszystko się stało, z początkiem tegoż niepamiętnego roku, niespodziewanie ujawniło się we mnie moje mroczne alter-ego w postaci Wielkiego Proroka Lopeza i skłoniło do dokonania próby czarnowidztwa. Efekt tych wzniosłych wizji możecie zobaczyć tu. Ferdek Kiepski powiedziałby zapewne, że taki ze mnie jasnowidz, jak z koziej d… to znaczy mało zacny ze mnie jasnowidz. Przypominam jednak, że nawet waszmość Jackowski nie przewidział oczywistej oczywistości w postaci zarazy, a pesymistyczna forma moich przepowiedni sprawiła, że… co nieco jednakowoż wykrakałem. W porywie ekscytacji moim proroczym darem postanowiłem więc raz jeszcze wprowadzić się w trans. Co prawda druga połowa roku przyniosła pewną dawkę optymizmu, to przecież mroczna natura tego bloga nie pozwala mi widzieć przyszłości w jasnych barwach. Co jeśli to było zaledwie preludium, a lepiej już było? Co jeśli 2020 rok był ostatnim jeszcze dobrym rokiem?

Czytaj dalej Lepiej już było

Sąd sądem, ale sprawiedliwość…

Rozprawa ostateczna

Zapraszam na rozprawę o sygn. akt nr ostateczny. Stronami sporu są dziś: Prawo i Sprawiedliwość, będący Powodem oraz Sędziowie, będący Pozwanym. Stronę Powoda reprezentuje prokurator Zbigniew Ziobro, zaś Pozwany zdecydował się na obronę z wolnej stopy.  Sędzią rozstrzygającym spór jest Suweren, czyli obywatele Polski. Oskarżyciel stawia zarzut w postaci niewłaściwego funkcjonowania władzy sądowniczej oraz jej stronniczości na rzecz opozycji i domaga się wprowadzenia w życie ustawy dyscyplinującej. Pozwany broni się uznając, iż zarzuty mają na celu upolitycznienie środowiska i domaga się zaprzestania bezprawnej ingerencji w instytucję sadownictwa oraz zaprzestania szargania jej dobrego imienia. Zanim strony przedstawią swoje racje, pozwólcie Państwo, że przytoczę motto dzisiejszej rozprawy – sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Czytaj dalej Sąd sądem, ale sprawiedliwość…

Tam musi być jakaś cywilizacja!

Na wschód!

Jest taki fragment w mojej książce, w którym nieco żartobliwie zauważam, iż ze wschodu jeszcze nic dobrego nie przyszło (link). Jest to oczywiście daleko idące uproszczenie. Nie można nie zauważyć, że Rosja dała światu choćby wielkich mistrzów słowa, jak Puszkin, Dostojewski, czy Tołstoj. Nikomu jednak nie trzeba też przypominać, że jej zasługą stał się także eksport śmiercionośnych idei, współudział w najgorszych zbrodniach w historii ludzkości, a z naszego punktu widzenia – wieczny problem w postaci uciążliwego sąsiada, który dał się nam we znaki jak nikt inny. Nie ma się co dziwić, że nie pałamy szczególną sympatią do Rosjan, zwłaszcza że tamtejsza wizja historii znacząco różni się od naszej. Go West!, śpiewali kiedyś Pet Shop Boys (w oryginale Village People), co było delikatnym zaproszeniem Rosji do współpracy z Zachodem. Jakkolwiek wtedy (początek lat 90-tych) taka wizja była dość realna, tak teraz wiemy, że różnice w mentalności są bardzo trudne, o ile niemożliwe do pogodzenia, a rosyjski sentyment do czasów stalinizmu tworzy raczej większe pole do rywalizacji o wpływy, niż do współpracy. Tym bardziej dziwi w obecnych czasach niebywała wręcz krótkowzroczność naszego obozu władzy, który bardzo przecież anty-rosyjski, swoimi decyzjami dosłownie pcha nas w objęcia Putina. Zapomnijmy teraz o poglądach politycznych i zwróćmy uwagę na szeroko pojęty interes narodowy. Zatem… na wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja!

Czytaj dalej Tam musi być jakaś cywilizacja!

To nie jest kraj dla inteligentnych ludzi

1999

Mam 16 lat. Jestem chorobliwie chuderlawym nerdem z kompleksem wzrostu. Często zastanawiam się jak będzie wyglądał nasz kraj za, powiedzmy, 20 lat… Nastoletni optymizm każe mi wierzyć, że wszystko zmierza ku istnej Cywilizacji Wiedzy. Za sprawą internetu, który teraz dopiero raczkuje, ludzie zapewne posiądą ogromną ilość informacji. Wzrośnie ogólny poziom IQ, nasza samoświadomość wejdzie na wyższy poziom rozwoju, dzięki czemu ludzkość nie da się już więcej mamić różnej maści politykom i innym szemranym decydentom, a wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Już teraz żyjemy w najbardziej chyba pokojowych, tolerancyjnych czasach, więc co to będzie za parę lat? Stoimy u progu utopii?

Zweryfikujmy zatem te dwie dekady rozwoju.

Czytaj dalej To nie jest kraj dla inteligentnych ludzi

Prawy na lewo. Odc. 2 – Wywiad ze Słońcem Narodu

Wywiad ze Słońcem Narodu

– Wybiła godzina dziewiętnasta trzydzieści, zaczynamy program Jedyne słuszne treści. Danuta Onuca, TVPic, witam państwa serdecznie. Dziś naszym gościem pan prezes… przepraszam, trener zwycięskiej drużyny FC Patrioci, Jarosław Gęsicki!
W studiu rozległy się brawa, choć nie było publiczności. Trener mimowolnie rozejrzał się wokół, napotykając na uśmiechniętą twarz Jacka Koguciego, który puścił mu oczko.
– Tak… yyy… dzień dobry – skinął głową trener.
Redaktor Onuca uśmiechnęła się szeroko, a z jej twarzy wyczytać można było niemal dziecięcą, szczerą radość.
– Panie trenerze, na wstępie gratuluję wspaniałego zwycięstwa i awansu do Europejskiej Ligi Mistrzów – ubrana na czerwono dziennikarka o idealnej fryzurze wyszczerzyła białe jak śnieg zęby, a oczy błyszczały jak w północnokoreańskiej kreskówce.
Nawet jej brewka nie pykła, pomyślał Gęsicki.

Czytaj dalej Prawy na lewo. Odc. 2 – Wywiad ze Słońcem Narodu

Prawy na lewo. Odc. 1

Bitwa o Europę

Po ostatnim wyczerpującym meczu z Teachers United, oddanym ostatecznie walkowerem przez trenera Sławka Kultywatora, morale w zespole FC Patrioci było wysokie. Drużyna umocniła się na prowadzeniu w tabeli i była już tylko o krok od awansu do UE Champions League. Co prawda mocno deptała im po piętach drużyna Grześka Dziedzica, od kiedy Liberalni wchłonęli Postępowych Ryśka Swetra i zmienili nazwę na Totalsów. Ostatnio jednak niespodziewanie stracili oni punkty za sprawą beniaminka KS Ciepli trenera Robcia Stonki. Sytuacja dla Patriotów była więc komfortowa. Mimo to coach Jarek Gęsicki zdawał się być mocno czymś zafrasowany.
Ponoć atakują go prawnicy, zwłaszcza taki jeden wysoki Romek. Ciągle go zaczepia i wyzywa od deweloperów – rzucił ktoś konspiracyjnie.
To nie to… – podniósł się kapitan Mateusz Czechosłowacki – Chodzą słuchy, że Don Kaszuba może wrócić…
Głośne aha rozległo się w szatni. Wszyscy rozumieli. Nikt nie odważył się powiedzieć tego wprost, ale każdy wiedział, że ten legendarny Kaszuba, robiący wielką zagraniczną karierę, to nie tylko najgorszy wróg trenera, ale też jego największy kompleks. I nie chodzi tu tylko o kompleks wzrostu.

Czytaj dalej Prawy na lewo. Odc. 1

Egzamin dojrzałości

Wszyscy do poprawki

Wynik tegorocznych matur jest negatywny dla wszystkich. Zanim jeszcze do egzaminu podeszli uczniowie, zdążyli go już oblać wszyscy pozostali – rząd, nauczyciele, rodzice. Przede wszystkim zaś zawaliliśmy ten egzamin jako naród i to naród jest największym przegranym tego testu. Wstyd przyznać, ale właśnie udowodniliśmy wobec przodków i potomnych, że ponad jakąkolwiek wyższą sprawę bardziej cenimy sobie własne wygodnictwo, a każde powstanie czy zryw ma poparcie dopóty, dopóki nie jest dla nas uciążliwe. Krajobraz po bitwie to same trupy. Kryzys społecznego poparcia, głębokie poczucie krzywdy, a ponad tym wszystkim irracjonalna propaganda sukcesu ze wszystkich stron. Proszę państwa, oto upadek.

Czytaj dalej Egzamin dojrzałości

Prima aprilis

Prezes żartowniś

Kilka dni temu prezes Polski postanowił sobie trochę z nas wszystkich pożartować. Trudno powiedzieć czym się w tym momencie kierował i skąd akurat taki joke przyszedł mu do głowy. Faktem jednak jest, że żart wyszedł mu przedni. Śmiałem się przez dobre siedem minut, aż na końcu zalałem się łzami. Wielka szkoda, pomyślałem, że prezes nie poczekał z tym dworowaniem do pierwszego kwietnia. Być może sam był tym tak rozbawiony, że nie mógł się doczekać i nie wytrzymał. Wtedy jednak zdałem sobie sprawę, że on sobie te żarty z nas robi przecież przez cały rok. Dziś nie dalibyśmy się przecież nabrać, że PiS to partia wolności.

Czytaj dalej Prima aprilis

Poemat o niedzieli bez handlu

Raz pewien prezes wielce bogobojny…

…zamarzył sobie jeden dzień od handlu wolny.
Padło na niedzielę, wszak wie każde cielę,
że prawdziwy Polak spędza ją w kościele.

I w natury łonie piknik, grill z rodziną,
bo w dzisiejszych czasach zwyczaj ten przeminął.
Nie szedł z duchem czasu prezes, bo był stary,
a bezdzietny kawaler ma inne przywary.

Czytaj dalej Poemat o niedzieli bez handlu

Diabelska edukacja

Sól w oku.

Jak to się stało, że jedna z najlepiej wykształconych grup społecznych, piastująca jedno z najbardziej odpowiedzialnych stanowisk, musi za pomocą ostateczności, czyli strajku, walczyć o odpowiednie (czyt. godne) wynagrodzenie swojej pracy? Mówimy o ludziach, którzy przekazują naszym dzieciom coś tak cennego jak wiedza, kształtują ich umysły, inspirują, współtworzą w pewnym sensie ich przyszłość. Tym samym wywierają ogromny wpływ na kształt naszej rzeczywistości. Dlaczego edukacja jest solą w oku ekipy rządzącej, gdy powinno być zupełnie odwrotnie? Od dawna wiadomo, że żyjemy w kraju absurdów, ale może właśnie w tym szaleństwie jest jednak metoda? Wszak od jeszcze dawniejszych czasów wiadomo, że lepiej rządzi się mniej wyedukowanym społeczeństwem.

Czytaj dalej Diabelska edukacja