Znaleźć wyjście

Nowy (lepszy?) tytuł

Do wydania mojej książki coraz bliżej. Obecnie jest na etapie korekty autorskiej. Innymi słowy pani redaktor dokonała na niej ostatecznych (prawdopodobnie) poprawek, które ja zaakceptowałem, bądź nie. Zapadła również pewna ważna decyzja co do ostatecznego kształtu powieści. Zmiana z pozoru kosmetyczna, ale jednak mogąca zmieniać w pewien sposób wydźwięk utworu. Trudno powiedzieć, czy jest to zmiana na dobre. Wydaje mi się, że tak, ale trudno będzie ocenić jej wymierny efekt. Klamka jednak zapadła i nie ma już mowy o Znajdź wyjście.  Nowy (lepszy?) tytuł to ZNALEŹĆ WYJŚCIE.

Czytaj dalej Znaleźć wyjście

Diabelska edukacja

Sól w oku.

Jak to się stało, że jedna z najlepiej wykształconych grup społecznych, piastująca jedno z najbardziej odpowiedzialnych stanowisk, musi za pomocą ostateczności, czyli strajku, walczyć o odpowiednie (czyt. godne) wynagrodzenie swojej pracy? Mówimy o ludziach, którzy przekazują naszym dzieciom coś tak cennego jak wiedza, kształtują ich umysły, inspirują, współtworzą w pewnym sensie ich przyszłość. Tym samym wywierają ogromny wpływ na kształt naszej rzeczywistości. Dlaczego edukacja jest solą w oku ekipy rządzącej, gdy powinno być zupełnie odwrotnie? Od dawna wiadomo, że żyjemy w kraju absurdów, ale może właśnie w tym szaleństwie jest jednak metoda? Wszak od jeszcze dawniejszych czasów wiadomo, że lepiej rządzi się mniej wyedukowanym społeczeństwem.

Czytaj dalej Diabelska edukacja

Rok próby

Czas debiutu.

Mniej więcej za pół roku ukaże się moja pierwsza powieść. Owoc długiej, ciężkiej pracy i wyrzeczeń, ale też nadziei i satysfakcji. To był czas pełen chwil zwątpienia w sens tego przedsięwzięcia, wewnętrznej wojny między sercem a tak zwanym zdrowym rozsądkiem. Na razie wygrało to pierwsze, ale drugie wcale nie musi być przegrane. To jednak melodia przyszłości, która w obecnej chwili jest zupełnie nieprzewidywalna. Nie wiem co będzie dalej, ale wiem że ten rok będzie rokiem próby. Jesienią okaże się, czy to była dobra decyzja i w jakim stopniu zaważy ona na moich dalszych losach. Jesienią okaże się, czy udało mi się skraść serca Was – czytelników.

Czytaj dalej Rok próby

Słoma z butów

Dawno, dawno temu…

W niewielkiej osadzie gdzieś na krańcu cywilizowanego świata, słynącej niegdyś z corocznego zjazdu cygańskich muzykantów, prowadził swoje interesy pewien podstarzały kupiec. Miał on tam kilka morgów ziemi, na których wybudował skład opału, przystań dla dorożek i koni oraz wielkie targowisko dla pewnego bogatego kupca z Portugalii. Przystań i targowisko wynajął innym, a sam prowadził manufakturę ze składem opału. Dorobił się dużej liczby dukatów, z czym ochoczo obnosił się po okolicy i chwalił nieustannie. Miał jednak pewien zasadniczy problem – gdziekolwiek się nie pojawił, zawsze z jego butów wystawała słoma.

Czytaj dalej Słoma z butów

Dzień, w którym zatrzymała się Wielka Orkiestra

Dzień hańby.

To nie miało prawa się wydarzyć. W najczarniejszych snach nikt nie przewidziałby takiego obrotu sprawy. W jednej krótkiej, tragicznej chwili zakończyła się Polska jaką znamy. Myśleliśmy, że takie rzeczy nie zdarzają się w naszym kraju, że jesteśmy bezpieczni. Że te diametralne różnice w światopoglądzie, które dzielą nas coraz bardziej, nigdy nie wyjdą jednak poza ramy debaty politycznej. Nagle rozpadła się krucha granica między naszym narodowym awanturniczym jestestwem a zwykłym bandyckim skurwysyństwem i oto znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości, która chyba gdzieś tam zawsze głęboko w nas tkwiła. Zapamiętajcie dobrze ten dzień, bo teraz nastąpi eskalacja najgorszych i najbardziej obrzydliwych pokładów ludzkiego zbydlęcenia.

Czytaj dalej Dzień, w którym zatrzymała się Wielka Orkiestra

Czekając na wyrok

Dzień Sądu

Wyrok zapadnie wkrótce. Raczej nie w tym roku, ale to kwestia kilku miesięcy. Zanim to nastąpi, jedyne co będę widział to plus i minus. Pomiędzy kolejnymi mrocznymi myślami przelewanymi na papier, będę sprawdzał zawartość skrzynki pocztowej. Napisze, czy nie napisze. Zadzwoni, czy nie. Jeśli tak, jaka to będzie wiadomość. Czy wiszący nade mną miecz Damoklesa zniknie, czy opadnie w dół i utnie mi… moje marzenia. A przynajmniej znacząco odłoży  w czasie. Czy rok intensywnej pracy będzie zwieńczeniem wysiłku, czy też pójdzie na marne, a zakurzona szuflada przyjmie kolejne kilogramy (kilobajty) mojej chorej wyobraźni. Czekam na wyrok. Czekam na odpowiedź z wydawnictwa.

Czytaj dalej Czekając na wyrok

Oswajanie śmierci

Szatan znów uśmiecha się szyderczo i zaciera ręce.

Zanim wszyscy pochylimy się w zadumie i smutku nad grobami naszych bliskich, zanim zapalimy symboliczne światło ich duszom na nagrobnych płytach, my Polacy, ostoja chrześcijaństwa w zagubionej Europie musimy dochować corocznej tradycji w naszym podzielonym narodzie. Musimy stanąć naprzeciw zachodniej zgniliźnie moralnej i postępującej ateizacji przestrzeni publicznej i wszyscy, jak jeden mąż, broniąc naszej starej, rzymskokatolickiej cywilizacji, jesteśmy zobowiązani zawołać: PRECZ Z HALLOWEEN!

Czytaj dalej Oswajanie śmierci

Cywilizacja ignorancji

Rok 3018.

Niemal tysiąc lat po katastrofie, która spowodowała, że ludzkość stanęła na skraju zagłady. Większość informacji o dawnej cywilizacji zginęła bezpowrotnie. Niedobitki, które przetrwały apokalipsę, starają się przechować wiedzę i tradycję przeszłych pokoleń. Lekcja historii. Nauczyciel prowadzi wykład w języku będącym mieszanką dawnych angielskiego i chińskiego: Nasi przodkowie posługiwali się prostym pismem obrazkowym, znanym jako Emotikon. Dysponowali potężną bronią o enigmatycznej nazwie Nokia 3310. Ich naczelnym bóstwem był niejaki Fejs-Bóg. Tworzyli społeczności łowiecko-zbierackie, zbierając tak zwane Lajki i polując na bliżej nieokreślone Pokemony.

Czytaj dalej Cywilizacja ignorancji

Czarna niedziela

Szambo wylało na cały kraj.

Wielcy mali ludzie skoczyli sobie do gardeł. Wycierając gęby wyższymi wartościami, zaczęli sączyć jadem i pluć sobie w twarz. Agresja i chamstwo odpowiedziało na pogardę i buractwo. Podłe sztuczki zastąpiły debatę. Gnojówka wylała się z koryt i rozlała na całą Polskę. Kampania wyborcza weszła w decydującą fazę.

Czytaj dalej Czarna niedziela

Kler, czyli sprawa narodowa

Smarzowski trafił w czuły punkt.

Niebywały sukces filmu „Kler” Smarzowskiego zaskoczył chyba nawet samego reżysera. Choć bazował na sprawdzonej metodzie, czyli kontrowersji, to przecież temat to wcale nie nowy. Podejrzewam też, że za sukcesem nie stoi wcale niebywały kunszt artystyczny dzieła. Co zatem sprawiło, że po pierwszych dziesięciu dniach od premiery obejrzało go w kinach dwa i pół miliona ludzi? Ano prawdopodobnie tak zwany twardy elektorat partii rządzącej, który zrobił mu reklamę, jakiej mogliby pozazdrościć najlepsi spece od marketingu.

Czytaj dalej Kler, czyli sprawa narodowa